Jak poradzić sobie z kryzysem w trakcie diety?

Zabieramy się za dietę, obiecujemy sobie zdrowe odżywianie i dużo ruchu. Przez tydzień, dwa, trzy idzie nam świetnie, aż tu nagle przychodzi kryzys. Chcemy zjeść wszystko co mamy pod ręką, słodycze, pizza, czekolada, marzymy o tym żeby to wszystko pochłonąć. Jakie są scenariusze?

Nie zjemy nic z tych rzeczy ale męczymy się dalej okrutnie i czekolada nie daje nam spokoju. Druga opcja zjemy wszystko i stwierdzimy, że skoro i tak już tyle niezdrowych rzeczy zjedliśmy to dalsza dieta nie ma już sensu. Jak dla mnie obie te opcje są złe. Proponuje wam trzeci scenariusz, z którego ja korzystam czy zjedzenie tej czekolady, a następnego dnia powrócenie do diety. Oczywiście trzeba trzymać się pewnych zasad, jeżeli codziennie będziemy jeść czekoladę to nie będzie już dieta. Jednym z dobrych sposobów jest wybranie sobie jednego dnia w tygodniu lub miesiącu kiedy możemy pozwolić sobie na coś niezdrowego. I nawet nie musicie ograniczać się do jednej rzeczy, zjedzcie wszystkie niezdrowe produkty, na które macie ochotę żeby zaspokoić swoją potrzebę i mieć później dość. Jak się okaże i tak nie będziecie w stanie zjeść zbyt dużej ilości. Jak to wygląda u mnie? Ja postanowiłam zrobić sobie taki dzień raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc, zależnie od potrzeby, wtedy mogę wybrać się ze znajomymi na pizze czy napić się piwa. Taki tryb sprawdza się u mnie bardzo dobrze, zmieniłam nawyki, zdrowo się odżywiam i ćwiczę, a od czasu do czasu mogę pozwolić sobie na coś niezdrowego. Takie rozwiązanie sprawia, że na co dzień nie marzę o tonie słodyczy czy pizzy, przestało mi być to potrzebne, wiem, że raz w miesiącu będę mogła pozwolić sobie na szaleństwo i to mi wystarcza:)

A kiedy przychodzi dzień obżarstwa wcale nie zjadam tak dużo, ostatnio kupiłam tabliczkę czekolady, z myślą, że ją pochłonę, a nie zjadłam nawet 1/3, byłam nią wręcz przejedzona :) Polecam wypróbować tą metodę może i wam pomoże poradzić sobie z kryzysami w trakcie diety :) Co o tym myślicie? Jakie są wasze sposoby na kryzys? :)

Zobacz także

1 Response

  1. Bogwisia pisze:

    Bardzo Ciekawy sposób, napewno skorzystam, przecież można czasem pozwolic sobie na troszeczkę wolności, jeśli można to tak nazwać :) U mnie częściej jest tak, że walcze by nic nie zjeśc a jesli już zdjem coś to jakieś 3-7 dni poddaje się i później zaczynam od nowa :(

Dodaj komentarz